WYSTAWA W DOMU ARTYSTY PLASTYKA
Świt, do którego odwołuje się tytuł wystawy, nie jest triumfem światła ani stanem spełnienia. Jest momentem granicznym — czasem przejścia, gdy noc jeszcze nie ustępuje, a dzień dopiero się zapowiada. W wielu kulturach i systemach myślenia świt pojawia się jako chwila przemiany: moment inicjacji, przebudzenia, wyjścia z nieświadomości ku rozpoznaniu. To czas, w którym rzeczy nie są jeszcze nazwane, ale już zaczynają się ujawniać.
Punktem wyjścia dla wystawy jest światło — nie jako efekt optyczny, lecz jako pra-forma, pierwsza zasada, o której pisał Robert Grosseteste. W jego rozumieniu światło jest najprostszą postacią, jaką może przyjąć materia: impulsem, z którego wyłania się forma. W tym sensie światło nie funkcjonuje tu jako metafora doskonałości, lecz jako proces stawania się — to, co przenika ciemność i pozwala wydobyć z niej sens.
Składowymi wystawy są malarstwo i ceramika — choć różne w medium, stanowią dwie strony jednego procesu: formowania i przemiany. Oba są gestem powtarzanym, wymagającym cierpliwości i zgody na niedoskonałość. Nie chodzi w nich o efekt końcowy, lecz o trwanie w działaniu — o milczący wysiłek znany tylko od wewnątrz. Struktura obrazów opiera się na rytmie i porządku: na nakładaniu warstw, na budowaniu faktur o pokrewnych cechach. Widziane z bliska przypominają zapis — równomierny i spokojny, ale jednocześnie niosący w sobie ślad napięcia i wysiłku.
Ceramiczne formy wyrastają z podobnego doświadczenia. Z powolności ruchu, z koncentracji i kontaktu z materiałem. Glina — miękka i podatna — staje się tu metaforą ludzkiego bycia: materii, która podlega przemianie. Dopiero przejście przez ogień — doświadczenie utraty i oczyszczenia — nadaje jej trwałość. Podobnie jak w malarstwie, obecna jest tu surowość i redukcja. Brak ozdób, prostota kształtów, nierówna faktura.
Biel pełni w tych pracach rolę fundamentalną. Nie jest jedynie barwą, lecz przestrzenią, w której światło może zaistnieć. Choć prace pozornie pozbawione są koloru, w rzeczywistości zawierają różnorodne jego walory. W optyce białe światło jest sumą wszystkich barw widma widzialnego — dopiero jego rozszczepienie ujawnia ich różnorodność